Weszli a raczej wcisnęli
Moja dziewczyna mnie zdradziła! |apteka internetowa |Akcesoria łazienkowe
„Weszli, a raczej wcisnęli się tak głęboko, jak to było możliwe, bo dostęp do szynkwasu tamował żywy mur zwartych ramion, pleców i sterczących nad nimi głów przyozdobionych najdziwaczniejszymi nakryciami. Czegoś takiego Karol jeszcze do tej pory nie oglądał.
W obszernej sali karczmy szumiało jak w ulu, kiedy wyroją się pszczoły, a nad tym szumem górowały wybuchy śmiechu i grzmiące nawoływania. Karolowi, który rzadko — nawet jako kowboj — odwiedzał saloony, zakręciło się w głowie od takiego rozgardiaszu. Miał wrażenie, że znajduje się na jakiejś zwariowanej stacji kolejowej (na stacjach takich bywał, pomagając przy załadunku bydła), pełnej pasażerów witających się po długim rozstaniu. Tak to wyglądało.
—Halo! John! — ryczał ponad głowami czarnobrody właściciel kapelusza przypominającego doniczkę, bowiem bez ronda.
A z głębi tłumu podnosiła się dłoń i inny brodacz w eleganckim, chociaż poplamionym Stetsonie odkrzykiwał
— Jak się masz, niedźwiedziu! Gdzieś się podziewał
Karol szybko zauważył, że wszyscy zgromadzeni, z wyjątkiem jego samego i Abla, od miesięcy nie używali brzytwy. Dym tytoniowy szarymi chmurkami począł się kłębić pod sufitem i rozsnuwać na kształt pasemek mgły wokół błyszczących kloszów naftowych lamp. Stawało się coraz duszniej i coraz goręcej.“(11)
historia ziołolecznictwa |firma budowalna mimremont |wwg-5.5/4
„Weszli, a raczej wcisnęli się tak głęboko, jak to było możliwe, bo dostęp do szynkwasu tamował żywy mur zwartych ramion, pleców i sterczących nad nimi głów przyozdobionych najdziwaczniejszymi nakryciami. Czegoś takiego Karol jeszcze do tej pory nie oglądał.
W obszernej sali karczmy szumiało jak w ulu, kiedy wyroją się pszczoły, a nad tym szumem górowały wybuchy śmiechu i grzmiące nawoływania. Karolowi, który rzadko — nawet jako kowboj — odwiedzał saloony, zakręciło się w głowie od takiego rozgardiaszu. Miał wrażenie, że znajduje się na jakiejś zwariowanej stacji kolejowej (na stacjach takich bywał, pomagając przy załadunku bydła), pełnej pasażerów witających się po długim rozstaniu. Tak to wyglądało.
—Halo! John! — ryczał ponad głowami czarnobrody właściciel kapelusza przypominającego doniczkę, bowiem bez ronda.
A z głębi tłumu podnosiła się dłoń i inny brodacz w eleganckim, chociaż poplamionym Stetsonie odkrzykiwał
— Jak się masz, niedźwiedziu! Gdzieś się podziewał
Karol szybko zauważył, że wszyscy zgromadzeni, z wyjątkiem jego samego i Abla, od miesięcy nie używali brzytwy. Dym tytoniowy szarymi chmurkami począł się kłębić pod sufitem i rozsnuwać na kształt pasemek mgły wokół błyszczących kloszów naftowych lamp. Stawało się coraz duszniej i coraz goręcej.“(11)
<<<< »Chcę żeby tak było
| - Ufasz mi - zapytał Billot >>>>
historia ziołolecznictwa |firma budowalna mimremont |wwg-5.5/4